THERE IS A TIME FOR EVERYTHING – "Lent dialogues", pt. V.

WSZYSTKO MA SWOJ CZAS - "Dialogi wielkopostne", cz. V.
 
"Zważaj na krok swój, gdy idziesz do Domu Bożego - idź, aby słuchać (...)...Nie bądź pochopny w słowach, a serce Twe niech nie będzie prędkie by mówić, bo Bóg jest w niebie, a Ty na ziemi..." Koh 4, 17 - 5, 1
 
Wokół nas jest mnóstwo zgiełku, głosów, opinii. Żyjemy w czasach wyzwań, zabiegania, zatroskania, i jakże często w tym zgiełku i zamieszaniu gubimy to co najważniejsze, tracimy z oczu priorytety, tracimy cel i nie wiemy dokąd iść. Często czujemy się zagubieni, bo tyle opinii, tyle problemów, tyle wyzwań wokoło. Zadajemy pytania sobie i coraz częściej Bogu: "Dokąd idę?", "Co jest moim celem?", "Co jest najważniejsze?", "gdzie jest prawda", "Jak mam sobie z tym poradzić?"... Wiele z tych pytań wydaje się zbyt trudnych, a gdy nie słyszymy odpowiedzi wpadamy w frustrację...
 
Często te pytania, lub brak odpowiedzi, ta frustracja, przeradza się w pretensje do ludzi, do świata, do Boga. No bo jeśli On jest, jeśli jest Miłością, to dlaczego...i tu wymieniamy listę obaw, pytań, problemów.
 
A potem znowu wpadamy w naszą spiralę pracy, wyzwań, zajęć, zabiegania, na chwilę odkładając pytania i niepewność tylko po to, by za jakiś czas znowu pytać i znowu się bać...
 
Salomon/Kohelet pisze, że potrzebny nam jest czas na oderwanie i ciszę (bo na wszystko jest właściwy czas - Koh 3). I właśnie okres wielkanocny jest dany nam po to, by zatrzymać się w biegu, pomyśleć, i zamiast mówić - słuchać. Żeby usłyszeć, trzeba słuchać. Żeby odebrać odpowiedź, potrzeba wysiłku i czasu. Nasze dusze są takie głośne, takie zagadane, takie pełne wiedzy i słów, że ciężko Bogu przedostać się przez ten zgiełk, nawet jeśli chciałby nam odpowiedzieć. A zapewniam, że On chce, tylko czy my jesteśmy gotowi na wysiłek ciszy, wysiłek czasu poświęconego na to by słuchać. 
 
Aby naprawdę usłyszeć Boży głos, potrzeba pracy, potrzeba, abyśmy dali Bogu szansę, gdy "idziemy do Domu Pana". Potrzeba czasu, by Bóg mógł otworzyć przed nami Jego Słowo i mógł mówić. To nie stanie się tylko na jednym nabożeństwie. To nie stanie się gdy "pójdziemy do Domu Bożego" z nastawieniem "zobaczymy co dziś powiedzą". Potrzeba dni, potrzeba godzin, potrzeba minut oddanych medytacji, oddanych modlitwie, oddanych słuchaniu. Dziś, w dobie efektów specjalnych, wszechobecnej komercji, głośnego "show", wszechobecnego nastawienia na to by mnie zabawiano (bo jak nie, to zmienię kanał), niestety, jest to niezwykle trudne i wymaga wysiłku...
 
Ale to jest właśnie prawdziwy POST. I to jest właśnie wielka wielkanocna szansa dana każdemu z nas - szansa na wyciszenie i odpocznienie w Słowie Bożym i w Bogu. Wielka OKAZJA, by zatrzymać się i pozwolić sobie na zadumę. Bo po co każdego roku wspominamy Śmierć Pana, skoro On raz i to dawno umarł? Ano właśnie po to, by na nowo przeżyć, na nowo zrozumieć, na nowo pojąć, na nowo przyjąć, że Ten, który umarł, zmartwychwstał i żyje. I nie tylko to, ważniejsze jest by nie tylko przeżyć, zrozumieć, przyjąć, ale aby także coś z tym zrobić! Aby zadać sobie w tej ciszy, w tym wysiłku, w tym przygotowaniu i poście pytanie: co dla mnie oznacza Jego Zmartwychwstanie. DLA MNIE. NA CO DZIEŃ. I aby, nie używając sloganów, lub słów, które znamy na pamięć z Kościoła, odpowiedzieć samemu sobie głęboko w sercu, tam gdzie tylko Bóg widzi.
 
Niech ta Wielkanoc 2016 będzie szansą i okazją, by najpierw w poście, w ciszy i oczekiwaniu słuchać i usłyszeć, pojąć i na nowo przeżyć. A potem, z otwartym sercem, pójść do Domu Bożego i w pełnej radości płynącej z Wielkanocy doświadczyć wolności i odpowiedzi i zanurzyć się w Bożej Obecności. 
 
Czego sobie i Wam z serca życzę
 
pastor dziekan Jacek Orłowski