"TIME TO GATHER STONES TOGETHER" – "Lent dialogues", pt. IV.

Czas zbierania kamieni” (Koh 3,5)

 Trudno jest pisać o marności. Codziennie raczej słyszymy o maksymalizacji zysków, inwestowaniu, innowacyjnych metodach i realizacji celów. W atmosferze pośpiechu niełatwo zastanawiać się nad celem naszego życia, pytać o to co najważniejsze. Szybko pojawiają się  rozterki, że to tylko strata czasu albo oznaka, że nie umiemy przystosować się do twardych reguł.

Czas Wielkiego Postu daje okazję do chwilowego zatrzymania się, zmniejszenia obrotów w codziennym biegu. W intelektualnej tradycji również takie „nicnierobienie” ma sens. Filozofia wręcz zachęca do znalezienia chwili dla siebie, gdyż podarowanie sobie momentu na autorefleksję nigdy nie jest bezczynnością ani oznaką lenistwa. Wręcz przeciwnie, myślenie jest jakimś szczególnym działaniem, aktywnością, która prowadzi do postawienia pytań najważniejszych. Dojrzała refleksja porządkuje, każe zastanowić się, zmusza do wysiłku, ale również zachęca do przezwyciężenia obaw i wątpliwości w stawianiu trudnych tematów. Filozofia nieustannie zmaga się z pytaniami ostatecznymi: o kres życia, sens, istnienie Absolutu. Są to przecież zagadnienia bardzo trudne, skomplikowane, na które trudno udzielić satysfakcjonujących odpowiedzi. Od takich problemów jednak nie powinniśmy uciekać, ponieważ „bezmyślnym życiem, żyć człowiekowi nie warto”. Rezygnacja z refleksji nad tym co najważniejsze redukuje nas, ogranicza, spłaszcza.

Przyjmując filozoficzną perspektywę, zauważamy, że myślenie nie jest tylko teoretyzowaniem, niepotrzebnym mędrkowaniem, naiwną postawą, która nie zna problemów „prawdziwego” życia, lecz przede wszystkim drogą do moralnego samodoskonalenia się. Nauka stawiania trudnych pytań jest przede wszystkim owocem zmagania się z samym sobą. Ze swoimi słabościami, wątpliwościami i rozterkami.

Filozof może powtórzyć za Koheletem, że „jest (...) czas rzucania kamieni i czas ich zbierania” (Koh 3,5). Co to oznacza? Interpretuję te słowa w następujący sposób: zło, które wyrządzamy naszym bliźnim powraca do nas. Nie rozpływa się w powietrzu, lecz uderza w nas rykoszetem. Zatruwa myślenie i działanie. Po pewnym czasie zaczynamy odczuwać skutki jego oddziaływania. Pojawia się zgryzota, egoizm, niewiara w swoje możliwości a czasem skrajny pesymizm.

 Przeciwwagą dla takiej destrukcji osobowości jest mądrość, która kształtuje postawę autokrytyczną. Człowiek poszukujący mądrości widzi zło w pierwszej kolejności u siebie, w swoim nieuporządkowanym wnętrzu. Dzięki rozwiniętej autorefleksji jest świadomy popełnionych błędów i ograniczeń, dlatego porzuca postawę nieustannego napominania innych. Uczy przykładem, a nie tylko słowem. Próbuje najpierw zrozumieć, dąży do zgody z innymi i z samym sobą.

Wydaje się zatem, że myślenie daje nadzieję na przezwyciężenie marności.

 

Dr Krzyszof Cierlikowski